ekomuzeum1

Ekomuzeum „Trzy Kultury”

Bieszczady kradną moje serce za każdym razem, kiedy je odwiedzam. Z każdą wizytą dowiaduję się więcej, chłonę ciekawą, choć smutną historię regionu, ubranego niegdyś w wielokulturowość, która nikomu nie wadziła. Wczesną jesienią odwiedziłam ponownie Bieszczady, zatrzymałam się na uboczu najchętniej odwiedzanych miejscowości, mogąc tym samym w spokoju odczuć piękno przyrody oraz historię tej cudownej krainy. Ekomuzeum „Trzy Kultury” w Lutowiskach podarowało mi ciekawą lekcję na temat lokalnej historii, kultury oraz przyrody, wszystko to w luksusowych warunkach zapewnionych przez naturę. O tym czym jest ekomuzeum i jakie są jego cele możecie przeczytać w moim wpisie poświęconemu tej tematyce. Dziś zapraszam na krótką wędrówkę po ekomuzeum „Trzy Kultury”, która mam nadzieję zachęci Was do odkrywania (a może i współtworzenia!) takich perełek w swojej okolicy.

Widok na Lutowiska
Widok na Lutowiska

Ekomuzeum w Lutowiskach nie ma murów, gablot, czy biletów wstępu, w zamian jest 13-kilometrowa, dobrze oznakowana ścieżka w przepięknych okolicznościach przyrody z 14 przystankami opatrzonymi w tablice informujące o „wystawianych eksponatach”. Nazwa „Trzy Kultury” nawiązuje do zamieszkujących gminę Lutowiska Polaków, Ukraińców i Żydów, którzy do drugiej wojny światowej żyli w zgodzie na jednym terenie, pielęgnowali swoje zwyczaje, śmiali się, płakali, zakładali rodziny. Historia okazała się bezlitosna, na wskutek wpierw nazistowskiej eksterminacji, później działalności UPA, akcji „Wisła” i przymusowych przesiedleń ten wielokulturowy obszar utracił swoich rdzennych mieszkańców. Obecni mieszkańcy Lutowisk nie zapomnieli o dawnych społecznościach mieszkających na tym terenie, pozostałości ich kultury materialnej zostały zabezpieczone, upamiętnione i włączone do ścieżki edukacyjno-przyrodniczej (grupa mieszkańców Lutowisk ukończyła szkolenie, dzięki któremu stali się przewodnikami po ekomuzeum).

Naszą kilkugodzinną wędrówkę (zajęło mi to 3 godziny, włączając odpoczynek na punktach widokowych) zaczynamy przy kościele neogotyckim w centrum Lutowisk, pierwsze trzy przystanki znajdują się w obszarze zabudowanym, na wysokości szkoły wchodzimy już całkowicie w przyrodę. Przepięknym, refleksyjnym miejscem jest położony na wzgórzu żydowski cmentarz, miejsce emanujące spokojem, z pięknymi starymi macewami (żydowskie nagrobki) uchylonymi tak, jak chciał czas. Tablica informacyjna przybliża historię Żydów z Lutowisk oraz opowiada historię cmentarza, co wnikliwsi mogą podjąć się rozszyfrowania znaczenia symboli wyrzeźbionych na macewach. Miejsce przypomina o dużej społeczności żydowskiej zamieszkującej Bieszczady od XVIII wieku (w Lutowiskach przed wojną mieszkało 1200 Żydów), galicyjscy Żydzi to już teraz odległa historia, po której zostały nieliczne ruiny i nieme nagrobki.

P8240301

P8240291

P8240299
Rzeźbione na macewach symbole mają związek z życiem i pochodzeniem zmarłego. Świeczniki oraz ptaki zobaczymy zazwyczaj na grobach kobiecych.

Dalsza droga prowadzi przez pola i łąki, na których powolnie pasą się krowy, docieramy do punktu widokowego, z którego podziwiać można panoramę wsi oraz otaczających ją gór. Miłośnicy przyrody będą zadowoleni z przystanków poświęconych lokalnej florze i faunie, spora część ścieżki prowadzi przez piękną buczynę, a tablice informacyjne pomogą nam z pewnością w rozpoznaniu niektórych gatunków kwiatów i drzew. Patrzcie pod nogi! Podczas wędrówki spotkałam kilka leniwie rozłożonych na ścieżce padalców, nie chcemy ich przecież rozdeptać! Po wyjściu z lasu czeka na nas kolejna niespodzianka, stajemy nagle w miejscu historycznym dla…polskiego kina. Jesteśmy dokładnie w miejscu w którym Jerzy Hoffman kręcił sceny do filmu „Pan Wołodyjowski”, wzgórze przy Lutowiskach stało się filmowym miejscem chreptiowskiej stanicy (ależ poruszenie musiało być w całej wsi gdy wszystkie gwiazdy zjechały się do Lutowisk). Stąd wracamy już powoli do wsi, ostatnie dwa przystanki prowadzą przez tradycyjną bojkowską chatę (chyża) oraz cmentarz greko-katolicki, przy którym ustawiono makietę nieistniejącej już cerkwi.

P8240304

P8240312

P8240307
Wszechobecne bieszczadzkie buki

IMG-20150910-WA0066

Ekomuzeum „Trzy Kultury” wzrusza, uczy oraz cieszy oko pięknem bieszczadzkiej przyrody. Będąc w Bieszczadach warto poświęcić temu miejscu choć jeden dzień, trasa nie jest bardzo wymagająca, przejdą ją i starzy i bardzo młodzi. Przed przyjazdem warto dowiedzieć się o odbywające się co jakiś czas warsztaty rękodzieła, czy prelekcje na temat lokalnej przyrody. W samej wsi działa galeria, w której można nabyć przedmioty tworzone przez lokalnych artystów i rękodzielników. Miłośnicy sportu mogą wybrać się na przejażdżkę konną lub rowerową, a zimą włożyć rakiety śnieżne i spojrzeć na Bieszczady z zimowej perspektywy, którą mam nadzieję też kiedyś poznać.

P8240281
Różności w lokalnej galerii
P8240280
Moje serce skradła ceramika z odciśniętymi kwiatami.

P8240315

  • http://pociagdozycia.blogspot.com/ BasiaK

    Jakoś tak się składa, że nigdy nie dane mi było być w Bieszczadach, choć bardzo bym chciała. Dzięki Tobie odbyłam wirtualną wycieczkę po ekomuzeum. :) Mam nadzieję, ze w przyszłym roku odwiedzę ten rejon, bo z tego co widzę i słyszę jest tam przepięknie. :)

    • http://www.ekomentalnie.com/ Ekomentalnie

      Koniecznie! Tylko ostrożnie, bo Bieszczady uzależniają 😉

      • http://pociagdozycia.blogspot.com/ BasiaK

        Takie uzależnienia to ja lubię. :-)

  • Justyna Witkowska

    jakież cuda w tym muzeum! <3